A GDYBY TAK WYRUSZYĆ W PODRÓŻ DOOKOŁA ŚWIATA..?- KSIĄŻKA „PIRANIA NA KOLACJĘ”

Wybierz się w podróż dookoła świata w wakacje z książką „Pirania na kolację”!

Z reguły reklamy na Facebooku nas denerwują, ale okazuję się, że mogą zaproponować nam coś bardzo wartościowego. „Pirania na kolację” wyświetliła SONY DSCmi się w takiej reklamie mimochodem i gdy tylko ją zobaczyłam wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Nic nie wiedziałam o tej książce, więc chciałam sprawdzić jej recenzje na lubimyczytać.pl, ale tam… zupełnie nic nie było. To jeszcze bardziej mnie zaintrygowało, stwierdziłam: „Będę pierwsza”. ;)

SONY DSCNigdy wcześniej nie czytałam książek podróżniczych. „Pirania na kolację” była znakomitą odskocznią od młodzieżówek i obyczajówek.

O czym jest książka?

Okazuję się, że stanie w korku wyzwala w ludziach chęci zmiany swojego życia. Właśnie podczas drogi do pracy Magda i Tomek zdecydowali, że wybiorą się w podróż życia. Przygotowania trwały rok, bohaterowie wzięli nawet szybki ślub. Zaczęli od Nowego Yorku, zwiedzili Meksyk, Kolumbię, Boliwię, Polinezję Francuską, Fidżi,SONY DSC Sydney, Tajlandię, Chiny i wiele innych; ostatnim przystankiem były Himalaje. Podróżowali wszelkimi środkami transportu: samochodem, busami, rowerami, jachtostopem przepłynęli Ocean Spokojny. Poznali wiele ciekawych ludzi, wiele kultur. Próbowali niejadalnych w oczach Europejczyka potraw. Pieszymi wędrówkami, trudnymi warunkami katowali swoje organizmy. Bywało niebezpiecznie…Twierdzą jednak, że dla takich krajobrazów było warto! Nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele na temat tego, co bohaterowie przeżyli, bo uważam, że sami musicie to przeczytać. Tak, musicie!

Co mi się bardzo podobało, a co trochę mniej?

Napisanie książki Magda Bogusz zaplanowała już w czasie podróży. Wydarzenia przedstawia głównie ze swojej perspektywy, jest to zatem coś w rodzaju pamiętnika. Język jest bardzo prosty, przyjemny. Autorka według mnie ma pisarski talent, potrafi rozbawić czytelnika, ale także sprowokować do głębszych rozważań. Jest bardzo szczera i autentyczna. Traktuje czytelnika na równi

„Pirania na kolację” mnie pochłonęła. Główną zaletą reportaży podróżniczych jest wiedza, jaką dzięki nim zdobywamy. Wiele się nauczyłam, poznałam nawyki ludzi innych kontynentów, wiele wspaniałych zabytków. To o wiele lepsza forma nauki niż lekcje geografii w szkole. Przygody SONY DSCbohaterów napawają optymizmem. Byłam strasznie nakręcona, miałam dużo więcej chęci do działania. 

Autorka potrafi sprawić, że czytelnik czuje się, jakby tam był i przeżywał naprawdę to, co czytał. Znajdziemy tu też wiele emocji, wiele wzruszeń. Jest to według mnie bardzo fajny zabieg, bo inaczej byłby to tylko i wyłącznie taki suchy, podróżniczy reportaż, a ta książka jest czymś o wiele więcej. Jest to opowieść młodej dziewczyny, która poznaje świat, mocno wierzy w jego dobro. 

Okładka mnie bardzo zaintrygowała. Byłam bardzo ciekawa, kim jest przedstawiona na niej kobieta. 

SONY DSCZnakomitym dodatkiem są piękne, czasem zapierające dech w piersiach zdjęcia. Mam jednak małe zastrzeżenie. Fotografie są ułożone w grupach, podzielone na części. Lepiej byłoby, gdyby znajdowały się przy miejscach, które przedstawiają. Gdy o czymś czytałam, musiałam wracać się i szukać odpowiedniego zdjęcia. To główny minus. 

Zdecydowanie najbardziej spodobała mi się Ameryka Południowa. Przy Azji akcja stała się trochę chaotyczna. Mam wrażenie, że autorka starała się zbyt wiele wydarzeń zmieścić w jak najmniejszym przedziale tekstu. Bardzo się wtedy pogubiłam. Na szczęście ten chaos trwał krótko. 

Musicie przeczytać tę książkę, aby poszerzyć swoje horyzonty, dowiedzieć się czegoś o świecie, o podróżowaniu. 

W trakcie podróży bohaterowie prowadzili bloga, na którego serdecznie zapraszam 
http://www.z2strony.pl/
. To fajne uzupełnienie książki. Znajdziecie tam jeszcze więcej zdjęć. 

Jak wygląda życie Magdy i Tomka, po tak długiej podróży?

Zostali rodzicami, czego ogromnie gratuluję. Planują podróżować dalej, ale na razie pochłaniają ich przyziemne obowiązki, rodzicielstwo. 

Zachęciłam Was do czytania?

Opublikowano Książki | Otagowano , , , | Skomentuj

TACO HEMINGWAY Z NIESPODZIEWANĄ EPKĄ „WOSK:

Zupełnie niespodziewanie Taco Hemingway dodał na YouTube EPkę „WOSK”. Zapowiedział także płytę „MARMUR”, na którą musimy poczekać do jesieni. Oczekiwania umilą nowe piosenki. Taco jest raperem, ale zupełnie innym niż wszyscy. Jego teksty nie są pozbawione sensu, piosenki bardzo oryginalne. Widać, że ma na siebie pomysł i co najważniejsze trafia do ludzi. 











Co prawda bardziej wolę jego starą płytę, ale tu też można znaleźć kilka fajnych piosenek. Nie jestem wielką fanką rapu, ale Taco swoimi pomysłami, tekstami naprawdę mnie zaczarował. Uwielbiam jego teksty, bo czuć, że są szczere, niewymuszone. Raper nie robi z siebie „gwiazdy”. Oby tak dalej!

Co sądzicie? Jestem ciekawa Waszej opinii! Słuchaliście go wcześniej? Która piosenka najbardziej się Wam podoba? A może wolicie starą płytę? Zapraszam do komentowania…

Opublikowano ARTYŚCI | Otagowano , , , , | 1 komentarz

KATARZYNA GRONIEC W NOWYCH ARANŻACJACH PIOSENEK AGNIESZKI OSIECKIEJ

Agnieszka Osiecka jest znaną, nieżyjącą od dawna poetką i autorką wielu tekstów piosenek. Napisała m.in. „A ja wolę moją mamę” M. Jeżowskiej, „Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma”, „Małgośkę”  M. Rodowicz, „Uciekaj moje serce” S. Krajewskiego. Po jej śmierci wiele gwiazd np. Katarzyna Nosowska na nowo wykonało jej piosenki, wydając poświęcone autorce albumy. Publiczność najlepiej przyjęła album „Zoo z piosenkami Agnieszki Osieckiej” Katarzyny Groniec. Piosenkarka w wywiadach podkreślała, że z początku bała się tych utworów, musiała do nich dojrzeć.

Wyszperałam krótki filmik ze wspomnieniami przyjaciół Osieckiej:



Jeśli szukacie w muzyce czegoś innego, czegoś „dziwnego” brzmieniowo, to z pewnością te aranżacje się Wam spodobają. Przeważa elektronika. Jest to propozycja dla wymagającego słuchacza.

„Króliczka” pierwotnie wykonywali Skaldowie. Wersja Katarzyny Groniec o wiele bardziej mi się podoba.







Sami musicie przyznać, że teksty Osieckiej są bardzo oryginalne, pomysłowe, mądre, ale trzeba doszukać się w nich drugiego dna.



Polecam Wam zakup tego albumu, bo składa się on w całość, w hipnotyzującą historię. Teksty Osieckiej trzeba znać. „Zoo” jest przede wszystkim muzycznym majstersztykiem. Całości dopełnia znakomity wokal Kasi, bardzo dobrą dykcja, która skupia uwagę słuchacza także na tekście.



Opublikowano ARTYŚCI | Otagowano , , , | Skomentuj

MUZYCZNE NOWOŚCI 20.07 X AMBASSADORS, BEYONCE, SHAKIRA, CHARLIE PUTH & SELENA GOMEZ, SHAWN MENDES I INNI

Shawn Mendes zaczarował mnie już na początku swojej kariery. Jego ostatnie piosenki utwierdziły mnie w przekonaniu, że ma talent.





Katty powraca! Piosenka na Igrzyska w Rio









Spodobał mi się klimat tej piosenki jak i samego teledysku. ;)



Shakira! Uwielbiam takie rytmy. ;)



W sam raz na lato!







Nie mogę doczekać się teledysku:





Opublikowano Muzyczne nowości | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

FILMY, DZIĘKI KTÓRYM ZRELAKSUJESZ SIĘ I ZWOLNISZ

W dzisiejszych czasach wszyscy pędzą. Potrzebujemy odpoczynku. Najłatwiej zrelaksować się przy dobrej książce, filmie czy serialu. Mam dla Was dzisiaj dwie propozycje. Pierwszą jest seria trzech filmów „Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca”, „Przed północą”, druga to „Zanim się rozstaniemy” i jest inspirowana pierwszą częścią poprzedniej propozycji. Te filmy mają klimat, który znakomicie wycisza, wewnętrznie uspokaja.

„Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca”, „Przed północą” pewnie większość zna, bo jest to dosyć popularna trylogia. Jesse i Celine poznają się w pociągu. Znakomicie im się rozmawia, łączy ich więź. Postanawiają wysiąść w Wiedniu i razem zwiedzić miasto. W drugiej części spotykają się po latach. Jesse jest już wtedy żonaty. Niestety, nie da się napisać tego posta bez małej ilości spoilerów, ale zupełnie nie popsują one oglądania. Piszę o wszystkich częściach, więc nie da się tego uniknąć. W ostatniej części  (spoiler!) są małżeństwem z problemami, dopada ich przeszłość i skrywane żale.

Akcja nie jest tu dynamiczna i co najdziwniejsze to największy atut. W dużej części są to po prostu rozmowy bohaterów na różne tematy. W ich słowach czuć magię, z niezwykłą uwagą słucha się każdego słowa. Ta seria zdradza wiele o życiu, o istocie miłości. Ukazuje też to, jak zmienia się uczucie. Dopełnieniem są znakomite widoki, sceneria. Czuć romantyzm, ale taki nieprzesłodzony, bardzo mądrze wykorzystany. Takiego klimatu nie spotkałam w żadnym innym filmie. 

Nie sposób nie pochwalić znakomitej gry aktorskiej. Aktorzy znakomicie wczuli się w rolę, byli prawdziwi. Najbardziej podobała mi się ostatnia część. W interesujący sposób zamknięto całą serię. 







W „Zanim się rozstaniemy” widać wyraźną inspirację „Przed wschodem słońca”. To jednak nie przeszkadza w oglądaniu. Tematyka jest podobna, nawet niektóre sceny są do siebie zbliżone np. ta z wróżką. Ale…. mamy bohaterów z innymi charakterami, bardziej złożonych. Brooke nie zdąża na pociąg, zostaje okradziona i jest już bliska płaczu. Pomocy udziela jej Nick- grający na dworcu muzyk. Z początku kobieta podchodzi do niego sceptycznie, ale dobrze wie, że potrzebuje pomocnej dłoni. Powolny, spokojny film. W tym przypadku rozmowy bohaterów dotyczą bardziej ich codziennych problemów, zdradzają sobie sekrety, ufają. Oboje znaleźli się na życiowym zakręcie. Ich spotkanie sprawia, że dowiadują się czegoś o sobie samych. Miłość wisi w powietrzu. Film daje do myślenia. Zakończenie jest bardzo nieoczywiste (to zdecydowana różnica między poprzednikiem) i można je różnie odebrać i dopowiedzieć sobie, co mogło się dalej wydarzyć. Wielki plus dla aktorów, szczególnie dla Chrisa Evansa, który dodatkowo był reżyserem (przystojniak i jaki utalentowany ;) ). Chwalę także soundtrack.



Jeśli jesteście zmęczeni i potrzebujecie chwili wytchnienia to naprawdę te filmy się sprawdzą, mają idealny klimat. Przy okazji skłonią do zastanowienia się nad własnym życiem, własnymi myślami. Łączy je przypadek, łączy je przeznaczenie. ;)

Opublikowano Filmy | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

8 POWODÓW, DLA KTÓRYCH MUSISZ OBEJRZEĆ SERIAL „POGODA NA MIŁOŚĆ”

Wakacje są idealnym czasem, aby godzinami oglądać ulubione seriale. Długo szukałam jednak takiego, który szybko mi się nie znudzi. Strzałem w dziesiątkę okazała się być „Pogoda na miłość” (w oryginale „One Tree Hill”).  Pierwszy sezon wyemitowano już w 2003r. Emisję zakończono w 2012r. W Polsce można było oglądać tylko 2 serie z pośród aż 9.  Nie jest to typowy serial młodzieżowy. Myślę, że z powodzeniem mogą oglądać go także osoby przed 30, ponieważ w końcowych sezonach bohaterowie są już o wiele starsi. Przeplatają się tu historię różnych ludzi, różne problemy. Forma nie jest czymś nowym. Warto go oglądać, bo nie ma drugiego takiego. Świetnie towarzyszy na drodze ku dorosłości.



Za co kocham „Pogodę na miłość”?

1. Bohaterowie

Mamy wielu bohaterów, ale każdy z nich jest wykreowany bardzo przemyślanie. To serial dla nastolatków, więc twórcom zależało na tym, aby postacie były ludzkie, miały przyziemne problemy. Każdy może się z nimi utożsamić. Są bardzo mądrzy jak na swój wiek i to zaskakuje, bo z reguły w takich serialach mamy do czynienia z bardzo infantylnymi charakterami. Odnajdujemy w nich cząstkę siebie. Mam nawet koleżankę, która strasznie przypomina mi Peyton. Te postacie mijamy w codziennym życiu, na szkolnym korytarzu. Moją ulubioną bohaterką z początku była Haley, ale coraz bardziej lubię Brooke i to jak z odcinka na odcinek się zmienia.

2. Ponadczasowość

Akcja rozgrywa się na samym początku XXI wieku, więc serialowy świat dużo się różni od współczesnego. Nastolatkowie zupełnie inaczej się ubierają, nie nadużywają komórek czy laptopów. Jednak problemy młodzieży na przestrzeni wieków nie zmieniają się. Dalej mamy takie same potrzeby. Dlatego właśnie myślę, że „Pogodę na miłość” można oglądać w każdym kraju, w każdych czasach. Jest ona ponadczasowa.

3. Muzyka

To zdecydowanie jeden z  najlepszych seriali pod względem muzycznym. Piosenki są dla mnie mało znane, co jest ogromnym plusem. Bardzo dobrze dobrano je nie tylko do sytuacji, ale także do upodobań bohaterów. W okresie młodzieńczym muzyka jest nieodłącznym elementem i tak też jest w przypadku serialowych postaci. Mają oni swoich ulubionych wykonawców, zespoły. Haley uwielbia śpiewać, Peyton kolekcjonuje winyle.

Piosenka z czołówki:



Moja ulubiona:



4.Koszykówka

Sceny z koszykówką, mecze są znakomicie i z wielkim rozmachem nagrane i uwielbiam je oglądać. Jest to pasja dla wielu bohaterów i fajnie, że zostało to wyeksponowane. Widać wtedy, że są drużyną, ale także przyjaciółmi, którzy potrafią się wspierać.

5.Życiowe prawdy, przesłanie

„Pogoda na miłość” ma przede wszystkim uczyć i pomagać na drodze ku dorosłości. W każdym odcinku słuchamy monologu jednego z bohaterów (najczęściej jest nim Lucas), który ma nam coś ważnego do przekazania o otaczającym świecie, napotykanych trudnościach. Właśnie takich życiowych prawd brakowało mi we współczesnych serialach młodzieżowych.

6. To nie jest kolejna „Moda na sukces”

Ten serial jest inny, chociaż z początku wydaje się być przewidywalny i infantylny. Mamy wiele przerysowanych wątków, zdrad, rozstań. Jednak przesłanie płynące z prawie każdego odcinka różni go od innych mniej ambitnych produkcji. Naturalne jest to, że nie każdy odcinek jest zachwycający; zdarzają się też te bardziej przewidywalne i nużące.

7. Znakomita reżyseria, ciekawe pomysły

Twórcy potrafią przedstawić nam zwyczajne sytuacje w zupełnie niezwyczajny sposób. W każdym odcinku wykorzystują różne techniki, różne przejścia między wątkami. Posługują się np. retrospekcjami; innym razem najpierw pokazują koniec historii, potem wracają do początku. To ubarwia akcję i sprawia, że  jesteśmy w stanie dotrwać do 9 sezonu.

8. Nigdy mi się nie nudzi i z sezonu na sezon uwielbiam ją coraz bardziej. Wszystkie wątki mnie ciekawią i chcę więcej. Mam nadzieję, że poziom zostanie utrzymany w końcowych sezonach, bo jeszcze do nich nie dotarłam. Obejrzenie wszystkich odcinków zajmie bardzo, bardzo dużo czasu, więc musicie być na to przygotowani.

Jeśli zachęciłam Was do oglądania „Pogody na miłość”, to bardzo mi miło. Pewnie mało osób z nastoletniego pokolenia wie o istnieniu tego serialu, a zasługuje on na sporą publikę.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj